One shot Leonetta cz.2
Razem poszliśmy do domu, nie dążyłem dalej tematu. Była już 19 i Musieliśmy Zjeść kolacje. "Mój przyszły teść" i rodzice poszli na jakieś spotkanie, więc w domu byłem tylko ja, Violetta i Lui. Lui - gosposia przygotowała nam kolację i też poszła. Więc zostaliśmy sami. Zaczeliśmy jeść kolację.
- Może oglądniemy film co?-zapytałem
-ok - wstaliśmy od stołu i poszliśmy do salonu. Wybraliśmy Horror. W strasznych momentach Viola się do mnie tuliła B-)
3 h później
Dziewczyna usneła w moich ramionach a ja nie miałem serca jej budzić. Wziołemją na ręce i zaniosłem do jej sypialni. Położyłem ją na łóżku i już miałem wychodzić gdy usłyszałem ciche słowa szatynki " kocham cię Leon". Moje serce zabiło mocniej. Popatrzyłem na Viole . Ona zaczeła się budzić.
- co ja tu robię - zapytała- przecież zasnełam w salonie- zapytała
- twój książe cię tu przyniósł, w swych ramionach o pani- rozpoczołem teatralnie i figlarnie mrugnołem do niej. Znów zalała się rumieńcem.
- oj nienajlepszy z ciebie książę.- uśmiechneła się
- a niby czemu?
-bo nie obudziłeś swej księżniczki pocałunkiem- cicho się zaśmiałem i złożyłem na jej ustach delikatny pocałunek. Ona jakby nigdy nic chwyciła moją szyję i pogłębiła niewinnego całusa. Ja tonołem w jej brązowych paczydłach.
- Violu zostaniesz moją dziewczyną- zapytałem po skończonym pocałunku.
- tak Leoś, nawet nie wiesz jak tego pragnę - chwyciłem jej podbródek delikatnie ucałowałem jej usteczka i wyszeptałem" Dobranoc".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz