Cinco Mundos
Rozdział 1 cz.3
-Panie!Słonce nadchodzi od Wschodu!
-Każ wszystkim schować się tam gdzie światło ich nie dosięgnie.
-Tak Panie!
-Quemar chodź.
-Ale ja nie muszę, przecież dla mnie słonce nie jest groźne-patrzy w
pokryte chmurami niebo-a chciałem choć raz je zobaczyć.
-Jak chcesz-patrzy się na niego po czym odchodzi.
Chwilę później stawało się coraz jaśniej.
***
Wielka jasna kula zbliżała się, a on patrzył.
-Jakie ono piękne-przygląda się dokładnie, aby nic nie przegapić, aby
nic nie zapomnieć-Nigdy tego nie zapomnę po raz pierwszy je widzę i możliwe ze ostatni.
***
Lecz wszystko co piękne zawsze się kończy.Słonce wkrótce znikło za pierzyną
gęstych chmur.I znów zastała ciemność.Jedyne co dawało światło to zawsze świecący księżyc i gwiazdy.
Ziemia była bardziej piaskiem koloru szaro-żółtego.Nie ma tam żadnych roślin, a zwierzęta
tam są przedziwne acz piękne i mądre.Wielkie wilki,Zjawy i inne były tu codziennością ,
spotkać je można było prawie wszędzie.Domy tu są zbudowane z mocnego materiału i szczelnego na światło
gdyż istoty mieszkające tam były bardzo wrażliwe na światło, krótka styczność
z promieniami słonecznymi powoduje natychmiastowa śmierć.
***
-Quemar obudź się
-hmm?-otwiera oczy-elf myślałem że są tylko w bajkach
-Nie bój się-uśmiecha się-nic ci nie zrobię
-Jak mam się nie bać cały czas żyję w strachu
-Jestem Inolvidable
-Aha-rozgląda się wśród nicości
-Cóż tak myślałem że nie zapytasz czego tu tak pusto..
-Zdążyłem się do tego przyzwyczaić-mówi smutny-całe moje życie jest niczym
-Każde życie ma jakiś sens a twoje zwłaszcza
-Wątpię ze to sen ja nie śnie-Spostrzega na szyi elf medalik z szarym znakiem nie skończoności-ale czego moje zwłaszcza?
-Dowiesz się wkrótce pozwól oprowadzę cie-mówi wyciągając ręce w jego stronę
-Dobrze.
***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz